Poniedziałek, 23 styczeń 2017
Imieniny Ildefons, Rajmund, Jan, Fernandy
21:52

Aktualności

Sępólno na trasie wyprawy przez Atlantyk



Aleksander Dobra to polski podróżnik, zdobywca, odkrywca i kajakarz, który jako pierwszy człowiek w historii przepłynął Ocean Atlantycki z kontynentu na kontynent wyłącznie dzięki sile mięśni. Za swój wyczyn został nominowany "Podróżnikiem Roku 2015" prestiżowego magazynu National Geographic. Postać niezwykle charyzmatyczna i inspirująca o czym mieli szansę przekonać się uczestnicy wczorajszego spotkania.

            Jedni z nas boją się pająków, inni węży, burz, huraganów i wielu innych rzeczy, które nawiedzają nas w najstraszniejszych koszmarach. Aleksander Doba zdaje się nie bać niczego... z wyjątkiem własnej żony. Spędzając kilka miesięcy na Oceanie Atlantyckim, krążąc 40 dób w rejonie Bermudów, napotykając na trasie swojej przeprawy na całodniowe sztormy i tropikalne burze, mierząc się z 9-metrowymi falami, mówi – "było fantastycznie".
Pan Aleksander to człowiek o tak wielu pasjach, że właściwie dyskusja na temat każdej z nich z osobna mogłaby zdominować wywiad. Latał na szybowcach, uzyskując drugą klasę wyszkolenia szybowcowego, może pochwalić się także trzecią klasą skoczka spadochronowego, złotą odznaką turystyki kolarskiej, a także patentem sternika morskiego z rozszerzonymi uprawnieniami na morskie wyprawy, by ostatecznie po trzydziestym roku życia poświęcić się kajakarstwu. Mówi, że w życiu należy mieć marzenia, następnie część z tych marzeń przekuwać w plany i dążyć do ich realizacji, po uprzednim porządnym przygotowaniu. Dzięki takiemu przygotowaniu udało mu się przepłynąć Ocean Atlantycki już dwa razy, a przerwana trzecia wyprawa – z USA do Lizbony, zostanie wznowiona, jak zapewnia, i tym razem nie pozwoli sobie na jakiekolwiek niedopatrzenia. „Mentalnie jestem wciąż człowiekiem młodym, nie patrzę w kalendarz, bo po co?” - rzeczywiście energii jaka od niego bije może pozazdrościć niejeden nastolatek. I jak na „młodzieniaszka” przystało Pan Aleksander nie szczędzi w swoich opowieściach zabawnych anegdot i dowcipów, a jednocześnie jest człowiekiem na tyle skromny, że nie dba o tytuły i oficjalne rekordy, a nawet sam fakt bycia „wyżej” w wyszukiwarce google od Aleksandra Kwaśniewskiego nie jest dla niego miarą sukcesu.
Po rozmowie Pan Aleksander bardzo chętnie pozował do zdjęć i wdawał się w pogawędki z ludźmi zafascynowanymi jego dokonaniami. A o tych można poczytać w książkach, które przywiózł ze sobą (sprzedał niemal wszystkie!), „Na Oceanie nie ma ciszy” oraz „Olo na Atlantyku. Kajakiem przez Ocean”. Nie pozostaje nam nic innego jak życzyć Panu Aleksandrowi powodzenia w ponownej przeprawie przez Atlantyk i trzymać kciuki za realizację planów, których – zdaje się – wciąż ma jeszcze wiele. Jeszcze tego samego dnia o godzinie 21:30, w nawiązaniu do opowieści Pana Aleksandra o przygodach z rekinami na Oceanie Atlantyckim w kinie plenerowym wyświetlony został najbardziej kultowy film z rekinami w roli głównej. Powiało grozą, chociaż Pan Doba twierdził, że jego spotkania z rekinami należały do raczej „przyjemnych”, ale do tego zdążyliśmy przywyknąć, że to co dla większości z nas wydaje się przerażające, dla Niego jawi się jako całkiem normalne.

Materiały CKiS w Sępólnie Krajeńskim
Tekst: Michał Pick
Fot.: Jacek Wojtania


Data utworzenia: 16.08.2016

inne aktualności...

Ilość odsłon 7786292